Nasza rodzina z Husinką związana jest od połowy XIX wieku.

 

W latach 90 XX wieku po krótkiej przerwie w pobycie Tęsknota za Husinką doprowadziła nas z powrotem w te strony. Wtedy zostało zakupione siedlisko na które dziś was zapraszamy.

 

Husinka jest wsią z bogatą jak na tak małe miejsce Historią.

 

W 1733r Joachim Jan Deskur emigrował do Polski i stał się właścicielem majątku Husinka. Był on założycielem polskiej gałęzi rodu Descours/Deskur, podpułkownikiem regimentu pieszego Gwardii Francuskiej. Żył w latach 1703-1764.

 

10 sierpnia 1920r. podczas wojny Polsko-Bolszewickiej pod wsią Husinka zginął polski żołnierz. W dniach 3-8 sierpnia walki na tych terenach prowadził 32 pułk piechoty. Jednak wycofał się o świcie 8 sierpnia. Różne źródła spekulują czy żołnierz ten należał do 32 pułku piechoty. Ja wiążę to z opowieściami mojego dziadka, gdy byłem mały mówił on, że jest to grób żołnierza, który gdy jego pułk się wycofał został niedaleko tego miejsca by zatrzymać wroga jak najdłużej na linii bagien. Na górce w tej okolicy rosła grusza, dziadek mówił, że to właśnie z tego miejsca żołnierz bronił się do chwili gdy skończyła mu się amunicja i tam został zabity. Następnie jego ciało zostało przez mieszkańców wsi przeniesione do Borku rosnącego w obecnym miejscu pochówku i tam pogrzebane, przy żołnierzu zostały znalezione dokumenty na nazwisko Zieliński. Grusza była na górce do 2017 roku. Jednak została przez kogoś wycięta.

 

Dnia 27 października 1942 roku oddział policji niemieckiej SS dokonał pacyfikacji wsi. Powodem była pomoc, udzielana przez mieszkańców, jeńcom radzieckim zbiegłym z pobliskiego obozu w Kaliłowie. Żandarmi otoczyli wieś i wygnali wszystkich jej mieszkańców. Zastrzelono na miejscu 6 osób, ponadto pięciu mężczyzn z Husinki zabrano do koszar policji w Białej Podlaskiej. Pozostali mieszkańcy trafili do Obozu Zagłady na Majdanku koło Lublina. Kobiety zwolniono stamtąd po roku, zaś większość mężczyzn zginęła w obozie. Po pacyfikacji wieś rozebrano. Zniszczonych zostało 16 budynków mieszkalnych, 28 stodół i 18 obór. Na wjeździe do wsi stoi pomnik upamiętniający te wydarzenia. Rok później taki sam los spotkał mieszkańców wsi Kaliłów.

 

Obóz jeniecki „Frontstalag 307 – Unterlager C”. Kaliłów - Woskrzenice Duże Powstał 23 czerwca 1941 roku. Miał być to przejściowy przyfrontowy obóz zapasowy działający równocześnie z Frontstalagiem 307 -Unterlager „B” w Sielczyku. Obóz jednak szybko został zapełniony gdyż Niemcy w pierwszych dniach wojny brali do niewoli też cywili. Po całej okolicy rozsiane są zbiorowe mogiły jeńców. W Woskrzenicach na polach jest grób 10 tys. jeńców a w pobliskim Kaliłowie 40 tys. jeńców. Z powodu bardzo złych warunków umieralność w obozie była bardzo duża. Nie był to normalny obóz tylko ogrodzone drutem kolczastym pole. Nie było tam żadnych budynków, a jeńcy byli głodzeni do tego stopnia, że na terenie obozu było tylko klepisko. Dziadek opowiadał, że jeńcy zjedli każde źdźbło trawy w obozie a głód doprowadzał do grupowych ucieczek na Uraa w czasie których duże grupy rzucały się na ogrodzenie w nadziei, że Niemcy nie dadzą rady wszystkich zastrzelić. Podczas likwidacji obozu większość jeńców została rozstrzelana. W latach działania Frontstalag 307 - Unterlager C przewinęło się przez niego 350 tys. osób. W niedalekiej okolicy był też obóz żołnierzy Francuskich, niestety jakikolwiek ślad po nim zaginął.